Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Inny świat - streszczenie - strona 4

– najpierw umierali komuniści polscy i niemieccy, później Ukraińcy i „nacmeni” (Kazachowie, Uzbekowie, Turkmeni, Kirgizi). Najlepiej trzymali się rdzenni Rosjanie, Bałtowie i Finowie.

Tych „pionierskich” czasów sięgała także tradycja „proizwołu”. Szopy z narzędziami nie były jeszcze zamykane na noc, a strażnicy nie byli w stanie upilnować całego obozu po zmroku, narzędzia dawano więc na noc do baraków. Pierwsze zastępy „urków”, które przybyły do obozu  w 1938 roku wykorzystały to, by stworzyć swoją „republikę więźniów” od zmierzchu do świtu z własnymi sądami kapturowymi. Strażnicy, słysząc w nocy jęki i krzyki bali się interweniować, a dochodzenia w czasie dnia też nie przynosiły rezultatów. W 1940 roku istniały już tylko szczątkowe formy republiki więźniów, aby ułatwić „urkom” nocne łowy na nowo przybyłe kobiety. NKWD pozwalało polować tylko w zonie, drzwi do baraku kobiecego były na odległość strzału z wartowni.

Gustaw po przyjeździe przespał cały dzień, a wieczorem poczuł gorączkę i za radą starego popa Dimki udał się do „łazarieta”. Lazaret mieścił się w małym domku koło baraku kobiecego, dyżurowali w nim lekarz i „lekpom”. W kolejce do lekarza najwięcej było „nacmenów”, którzy umierali z tęsknoty za rodzinnym krajem. Gustaw pierwszą noc z braku miejsca spędził na korytarzu szpitalnym, a później już dwa tygodnie na sali w czystym łóżku. Wspomina ten okres jako jeden z najpiękniejszych w życiu. Po powrocie do baraku dostał jeszcze trzy dni wolnego, w czasie których zastanawiał się nad swoją przyszłością. Istniały trzy możliwości – mógł zostać przydzielony do brygady „lesorubów”, odesłany na inny „łagpunkt” albo mógł też sam zakrzątnąć się wokół swoich spraw.

Kierując się radą Dimki, który odtąd był jego najlepszym przyjacielem, Gustaw sprzedał „urce” z brygady